Książka Jagielskiego we włoskich księgarniach!

GuluDotWojciech Jagielski- globtroter i pisarz, dziennikarz Gazety Wyborczej. Jest często przyrównywany do Ryszarda Kapuścińskiego. Na włoskim rynku od miesiąca jest do nabycia powieść Jagielskiego pt.” Vagabondi notturni”. (więcej…)

Powieść o Powstaniu Warszawskim napisana przez Alessio Costa…Wywiad z autorem

pomnik syopena– Napisałeś „Interloqui con l’anima” dlaczego rozmawiamy o tym w polsko- włoskim radio? Co jest takiego wyjątkowego w tej książce?

Miałem okazję poznać dziewczynę, która prowadzi to Radio: włosko-polskie, podczas jednej z prezentacji mojej książki “Interloqui con l’anima”. Bardzo chętnie mówię o tym w Radio, ponieważ ta książka przesiąknięta jest miłością do Polski. (więcej…)

Wiosennie o sonecie

   image001

Leopold Staff, „Vita nuova”

Twych lic, oczu i włosów słodki cud potrójny
Różowość w sobie, błękit i złoto ma rana,
W które wiosna przychodzi przez ptaki witana,
Łącząc swe usta z twymi w pocałunek spójny.

Rozkoszny wiew zefiru, pieściwy i czujny,
Bielą szat obejmuje ci smukłe kolana
I lekko niesie ciebie jasna kwiatów piana
Po zielonej traw fali, szumiącej i bujnej.

A gdy zginiesz mym oczom, jak widziadeł cienie,
Pozostawiasz bolesne, a słodkie wspomnienie
Godzinom moich zadum, twej krasy piastunek:

Czar, co się po zniknięciu dziwnie doskonali,
Jak woń po wyniesionej z pokoju konwalii,
Jak w śnie poznany uśmiech, uścisk, pocałunek.

Wiosna już z nami, a na dobry początek maja pragniemy zaproponować naszym czytelnikom lekturę poetycką. Użyty przez Leopolda Staffa włosko brzmiący tytuł zaczerpnięty jest z pierwszego lirycznego cyklu, który Dante pod koniec XIII wieku zadedykował ukochanej Beatrycze. Wiersz Staffa powstał natomiast w latach dwudziestych ostatniego wieku i w nowoczesny sposób oddaje najważniejsze założenia formy sonetu. A jak zdefiniować sonet? Tradycyjnie składa się on z czternastu wersów, i dzieli na cztery zwrotki (dwie strofy po cztery wersy i dwie po trzy wersy). W sonecie stosowany jest schemat rymów – rymują się dwa sąsiednie wersy lub wers pierwszy i ostatni oraz wersy środkowe strof, tak jak ma to miejsce u Staffa. Sonet inspiruje poetów od średniowiecza, ale i dzisiaj, pomimo wykształcenia się form wiersza w dużej mierze wolnych od narzuconych ram kompozycyjnych, jedni piszą sonety dla wprawy, inni dla zabawy, inni jeszcze zupełnie na poważnie…
Sonet narodził się w XIII wieku na Sycylii, na dworze cesarza Fryderyka II Hohenstaufa. Władca ten zapragnął, by jego najbardziej wykształceni dworzanie wprawiali się w pisaniu poezji na wzór prowansalskich trubadurów. W ten sposób doradcy, notariusze i ambasadorzy zaczęli pisać… wiersze miłosne! A z czasem z dosyć długiej zwrotki kancony, formy uprawianej przez wędrownych poetów na dworach południa Francji, wykształcił się lapidarny sonet. Przy użyciu sonetu poeci sycylijscy opiewali urodę i cnoty dam swych serc oraz spierali się na temat definicji miłości.
Znawcom poezji sonet kojarzy się przede wszystkim z XIV-wiecznym włoskim poetą Francesco Petrarką. To on, w złożonym z 317 sonetów zbiorze „Rerum vulgarium fragmenta”, doprowadził tę formę do doskonałości formalnej i tematycznej. W długim cyklu poetyckim Petrarka najpierw opowiada nam o tym, jak zakochał się w anielskiej, jasnowłosej Laurze, a w dalszej części pragnie ukoić ból po śmierci ukochanej. Poetycka pamięć o Laurze staje się drogą do zbawienia własnej duszy. Dlatego u Petrarki nie istnieje radość z miłości bez świadomości bólu, czy uwielbienie piękna bez poczucia jego straty. Na zakończenie proponujemy jeden z sonetów Petrarki w przekładzie Adama Asnyka. Zwróćcie uwagę na zmienność opisów pogody! Wiosenna aura jest ulotna, podobnie jak poczucie szczęścia. Wszystko to składa się na chwilową tylko harmonię świata zewnętrznego, którą artysta odczuwa i rejestruje w swej poezji.

Francesco Petrarka, Sonet 123

Widziałem tu na ziemi anielskie uroki
I niebiańskie piękności, jedyne bez skazy;
Gdy wspomnę, czuję rozkosz, razem ból głęboki,
Bo pierzchają z przed oczu jak senne obrazy.

Widziałem światła, przez łez patrzące obłoki,
Których blask zazdrość słońca budził tyle razy,
I słyszałem płynące w westchnieniach wyrazy,
Zdolne poruszać góry, powstrzymać potoki.

Miłość, rozum i cnota, tkliwość i cierpienie —
W taką słodką harmonię w płaczu się zlewały,
Jakiej usłyszeć ziemskie nie zwykły przestrzenie.

I tak się w tę harmonię wsłuchiwał świat cały,
Że na gałązkach nawet listki się nie chwiały,
A słodycz wypełniła każde wiatru tchnienie.