Michał Anioł w Rzymie i Watykanie.

182px-Michelangelo-Buonarroti_cropZapraszamy Was do nowego cylku audio realizowanego w studiu Radia Klik- Szlakiem Wielkich Artystów Włoskich. 1. Michał Anioł w Rzymie i Watykanie.

Przedstawiamy Wam mało znane fakty z życia i twórczości włoskich malarzy, rzeźbiarzy i architektów. Część 1 poświęcona jest Michałowi Aniołowi. W kilku minutach autorka przewodnika dla dzieci i młodzieży „Piotrek w Watykanie” opowiada nam o Piecie- pierwszym dziele artysty w Rzymie, perypetiach malarza podczas tworzenia fresków w Kaplicy Sykstyńskiej i o samym malarzu. Okazuje się, że był wielkim samotnikiem i indywidualistą!

Audio przygotowane jest również z myślą o najmłodszych pasjonatach sztuki. Zapraszamy do odsłuchania audycji również dzieci i młodzież.

Jacopino del Conte, Portret Michała Anioła (fragment), ok. 1535, Casa Buonarroti, Florencja. foto wikipedia.

 

Mikołajkowa lektura: bajki Italo Calvino

41VJWZC1S9L._SY344_BO1,204,203,200_Tytuł książki, którą dzisiaj pragniemy polecić naszym czytelnikom brzmi „Fiabe italiane”. Zebraniem baśni i ludowych opowieści z całych Włoch zajął się Italo Calvino, jeden z największych prozaików, którzy urodzili się w ostatnim wieku po południowej stronie Alp. Pierwszej takiej operacji dokonali sto lat wcześniej w Niemczech bracia Grimm, dzięki którym na całym świecie znane są baśnie o Czerwonym Kapturku, czy Kocie w butach. Niedługo po zakończeniu drugiej wojny światowej Calvino osobiście zwiedził przeróżne zakątki Półwyspu Apenińskiego – jego trud ochronił przed zapomnieniem część ludowego dziedzictwa Włoch – a następnie przełożył bajki i podania z poszczególnych gwar na język włoski. W 1956 roku zbieracz folkloru napisał we wstępie do pierwszego wydania „Fiabe italiane”, że kierowało nim wezwanie krwi, jakiś pierwotny instynkt ocalenia czegoś, co stanowi głębię własnego jestestwa. Calvino wspomina również o mozole badań i trudnościach w przekładaniu na narodowy język pisany gwarowej tradycji ustnej.
W zbiorku są bajki komiczne, opowieści o istotach z zaświatów, podania o stworzeniach fantastycznych… Mądrość ludowa, której trudno szukać gdzie indziej spisana jest wspaniałym piórem Calvino, które doskonale się sprawdza w tych tylko na pozór prostych opowieściach. „Fiabe italiane” do dzisiaj sprawiają wiele radości wszystkim czytelnikom, od najmłodszych po dorosłych i nawet tych starszych.
Naszym mikołajkowym upominkiem dla czytelników portalu Radia Klik jest przekład tekstu pochodzącej z Rzymu (nr 105 w zbiorku Calvino) bajki o Janku Petruszce:

Byli sobie kiedyś mąż i żona. Mieli oni córkę, a gdy przyszedł czas znaleźli jej męża. Na ślub jedynaczki zaprosili wszystkich krewnych, po ceremonii wyprawili zaś weselną ucztę. Podczas posiłku, gdy wszyscy doskonale się bawili, zabrakło nagle wina. Ojciec zwrócił się wtedy do panny młodej:
– Córko, idź do piwnicy i przynieś jeszcze wina.
Dziewczyna zeszła do piwnicy, ustawiła butelkę pod beczką pełną wina, odkręciła kran beczki tak, by trunek sam przelewał się do butelki. W oczekiwaniu, aż butelka wypełni się winem, zaczęła marzyć: „Dzisiaj zakładam rodzinę, za dziewięć miesięcy urodzi mi się syn, nazwę go Janko Petruszka. Będę go ubierać, zrobię mu buciki, będzie rósł… A co jeśli Janko Petruszka potem umrze? Och, biedny mój syneczek!”. Panna młoda zaniosła się rzewnym, niekończącym się płaczem.
Kran w beczce był odkręcony, a wino zaczęło się rozlewać na podłogę piwnicy.
Goście weselni oczekiwali na powrót panny młodej, czekali długo, a panna młoda nie wracała.
Pan domu powiedział w końcu do żony:
– Idź do piwnicy i sprawdź, czy naszej córki sen nie zmorzył przypadkiem!
Matka zeszła do piwnicy i zobaczyła, że od rzewnego płaczu córka była zupełnie wyczerpana.
– Cóż ty robisz? Co się stało, dziecko?
– Och, mamo, myślałam o tym, że dzisiaj wyszłam za mąż, za dziewięć miesięcy urodzi mi się syn, którego nazwę Janko Petruszka. A co jeśli potem Janko Petruszka umrze?
– Och, mój biedny wnuczek!
– Och, mój biedy synek!
I obydwie kobiety zaczęły straszliwie zawodzić.
Piwnica w międzyczasie wypełniała się winem, a przy weselnym stole goście czekali na kolejne toasty. Czekali długo, a wina nikt nie przynosił.
Ojciec panny młodej powiedział do wszystkich:
– Coś się pewnie stało im obydwu, muszę zejść do piwnicy i sprawdzić co się tam dzieje.
Zszedłszy mężczyzna odnalazł dwie kobiety, które zanosiły się niemowlęcym płaczem. Zapytał:
– Co tu się na miłość boską dzieje?
– Och, mężu, gdybyś wiedział! Marzyłyśmy właśnie, że ta nasza jedynaczka, która dzisiaj wyszła za mąż prędko będzie miała syna, a dziecko nazwiemy Janko Petruszka. A co jeśli Janko Petruszka potem umrze?
– Och! – wykrzyknął ojciec – Biedy nasz mały Janko Petruszka!
I cała trójka zalała się rzęsistymmi łzami w pełnej wina piwnicy.
Pan młody zniecierpliwił się w końcu, że nikt nie wraca z piwnicy i zwrócił się do gości:
– Cóż oni wszyscy mogą robić w piwnicy? Niech zejdę i ja, sprawdzę co się tam dzieje.
Zszedłszy usłyszał zawodzący chór i zapytał:
– Co z wami wszystkimi, do diabła? Dlaczego tak płaczecie?
Panna młoda odpowiedziała:
– Och, mężu, pomyśleliśmy że teraz, gdy się pobraliśmy, będziemy mieć syna, którego nazwiemy Janko Petruszka. A jeśli potem Janko Petruszka nam umrze?
Pan młody najpierw pomyślał, że żarty sobie z niego stroją, ale gdy przekonał się że całe to zawodzenie było na poważnie, stracił cierpliwość i zaczął krzyczeć:
– No ja widziałem, żeście wszyscy głupawi, ale nie śmiałem przypuszczać, że aż tak bardzo. Tego się nie spodziewałem!
I dodał:
– I ja mam tu całe życie spędzić z tymi mamelukami!
I jeszcze:
– O, nawet mi się nie śni! Odchodzę w szeroki świat! A ty, moja droga, daj sobie spokój, bo już mnie nigdy nie zobaczysz. No, chyba że na moje drodze znajdę trzech głupców większych, niż wy wszyscy razem wzięci!
Pan młody odszedł nie oglądając się na nikogo.
Szedł, szedł i doszedł do rzeki. Na brzegu spotkał człowieka, który próbował przeładować orzechy z łódki za pomocą wideł:
– Dobry człowieku, cóż wy robicie?
– Długo już się męczę, a nie jestem w stanie przesypać jednego orzeszka z łódki na ziemię.
– Ba! Może byście spróbowali użyć łopaty?
– Łopaty? Nie przyszło mi to do głowy.
„No i znalazłem pierwszego! – powiedział sobie pan młody – ten tutaj to większy cep, niż cała rodzina mojej żony”.
Idąc dalej pan młody dotarł do kolejnej rzeki, a niedaleko chłop próbował napoić dwa woły za pomocą łyżeczki.
– Cóż wy robicie, dobry człowieku?
– Już trzy godziny staram się napoić te stworzenia i żadnym sposobem nie daję rady!
– A dlaczego nie dacie im zanurzyć pyska w wodzie?
– Pysk do wody? Może i dobrze prawicie, nie przyszło mi do głowy.
„Ot i drugi osioł”, powiedział pan młody i poszedł dalej.
Szedł długo, aż wreszcie na morwie, która rosła przy drodze zobaczył kobietę, która wyciągała ręce ku niebu.
– Cóż tam w górze robicie, dobra kobieto?
– Człowieku, gdybyście tylko wiedzieli – odpowiedziała – ksiądz mi powiedział, że mąż mój poszedł do nieba. I ja czekam na niego, aż wróci do siebie.
„Ot, ciemnota. Do trzech razy sztuka!” – pomyślał mąż – „Wygląda na to, że w szerokim świecie pełno ludzi głupszych od całej rodziny mojej żony. Czas mi wracać pod małżeński dach!”
Pan młody co pomyślał, to zrobił. I spędził życie w zadowoleniu, bo powiadają, że zawsze może być gorzej.

Radio Klik poleca

„Fiabe italiane”, Italo Calvino, Mondadori, Mediolan 2003 (i inne wydania).

Audio lektura: Maria Konopnicka Parasol

parasolTym razem przygotowaliśmy dla Was wspaniały utwór polskiej poetki Marii Konopnickiej. Pragniemy przedstawić Wam historię Julki i Janka i ich przygodę z parasolem. Ponadto chcemy zwrócić Wam uwagę na takie słowne perełki z dawnej polszczyzny, które występują w poezji, jak: (więcej…)