Rozmawiamy z Agą Szczepańską – pisarką i scenarzystką, m.in. autorką popularnej serii książek przygodowo-detektywistycznych dla dzieci i młodzieży PATKA I PEPE. Lubi muzykę, pomidory i podróże pociągiem, nowe miejsca i nowe twarze, które potem mogą pojawić się w kolejnych książkach. Podczas licznych spotkań autorskich odwiedziła ostatnio m.in. Szkoły Polskie w Bolonii, Mediolanie, Ostii i Rzymie. Mama Patrycji. Marzycielka.
Pani Agnieszko jest Pani autorką popularnej serii książek przygodowo- detektywistycznych dla dzieci i młodzieży pt. Patka i Pepe.
Kim są Pani bohaterowie Pani powieści?
Patrycja i Piotrek czyli Patka i Pepe to dwójka najlepszych przyjaciół, razem spotykają się na wakacjach, razem przeżywają zwariowane przygody, rozwiązują zagadki i śledzą wielkie afery kryminalne. Za każdym razem w innym miejscu. Patka jest zwariowana i spontaniczna, a przy tym obdarzona wielkim sercem, przyjaźni się ze wszystkimi i przytuli każdego psa i kota, z kolei Pepe to spokojny, introwertyczny, naukowiec z nosem w swoim ajfonie, gdzie śledzi kolejne, kosmiczne odkrycia. Nie wiadomo jakim cudem udaje im się tak dobrze przyjaźnić. Pierwowzorami postaci są: moja córka Patrycja oraz jej przyjaciel z dzieciństwa Piotrek.
Podróż we Włoszech to mnóstwo spotkań autorskich w polskich szkołach. O co najczęściej pytają młodzi czytelnicy?
Pytania są bardzo różne, czasami nawet dość osobiste. Przeważnie wszystkich interesuje ile mam lat. A na ostatnim spotkaniu w dniu Św. Walentego jeden z uczniów, może ośmioletni, zadał pytanie, czy mam chłopaka. Ale najczęściej młodzi czytelnicy chcą wiedzieć skąd czerpię pomysły na nowe książki. Wtedy zwykle odpowiadam, że inspiracja mieszka wszędzie, zwłaszcza w pięknych, historycznych, miastach włoskich. Wystarczy być tylko dobrym obserwatorem i mieć bujną wyobraźnię, a opowieści i historie pojawiają się natychmiast.
Czy lubi Pani spotykać się z uczniami w polskich szkołach za granicą kraju?
Bardzo lubię. To są niezwykle inspirujące spotkania. Dla uczestników, ale również dla mnie, bo mogę poznać młodych ludzi, wychowujących się w dwóch różnych kulturach. Przekonać się jak postrzegają bohaterów moich książek i ich przygody ze swojej perspektywy.
Plany na przyszłość?
Mimo, że jako piąta była planowana część skandynawska, którą już nawet zaczęłam pisać, to po wizycie we Włoszech, zmieniłam zdanie. Patka i Pepe muszą koniecznie wybrać się do Włoch! Z przyjemnością mogę więc podzielić się nowiną, że kolejna część ich przygód rozegra się prawdopodobnie w Mediolanie, Rzymie i Bolonii.
Konsulat Generalny RP w Mediolanie zaprasza na wystawę “A rischio della propria vita. I polacchi che salvarono gli ebrei dall’Olocausto”, która z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu zostanie otwarta 27 stycznia (środa) o godz. 18.00 w Turynie, w Palazzo Dal Pozzo della Cisterna, siedzibie władz miasta (via Maria Vittoria 12).
Wystawa, zrealizowana przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w partnerstwie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej, prezentuje twarze, historie i motywacje Polaków ratujących Żydów, ukazując je w kontekście historycznym okupowanej przez Niemców Polski, a także objaśniając okoliczności i skalę udzielanej pomocy.
Ekspozycja powstała w oparciu o wyjątkową kolekcję świadectw Sprawiedliwych i ocalonych zgromadzonych w ramach muzealnego projektu „Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie Pamięci”.
Wystawę będzie można oglądać w turyńskim Palazzo Cisterna do 12 lutego w godzinach 10.00 – 17.00.
3 lutego (środa) o godz. 10.00 w Palazzo dal Pozzo della Cisterna odbędą się seminarium naukowe oraz projekcja filmu „Ocaleni” opowiadającego historie Żydów ocalonych z Zagłady, z którymi przeprowadzono wywiady w Izraelu, gdzie aktualnie mieszkają.
W seminarium naukowym udział wezmą kuratorki wystawy “A rischio della propria vita”, Klara Jackl i Joanna Król, która jednocześnie jest reżyserem filmu „Ocaleni”. Wystąpi także prof. Marco Brunazzi, wicedyrektor Istituto di studi storici “Gaetano Salvemini” di Torino.
Wydarzenie zostało zorganizowane przez Konsulat Generalny RP w Mediolanie, Władze Miasta Turyn, Konsulat Honorowy RP w Turynie, Ognisko Polskie w Turynie oraz Gminę Żydowską w Turynie.
Ze stron: www.mediolan.msz.gov.pl
Rozmowa z Danutą Świątek, zastępcą redaktor naczelnej nowojorskiego portalu www.DobraPolskaSzkola.com
– Dziennikarka, nauczycielka, pisarka. Kim pani czuje się najbardziej?
– Dziennikarskie tematy o edukacji na portalu Dobra Polska Szkoła prowadzą mnie na interesujące grunty. Uczę się od wielu dyrektorów szkół polonijnych i nauczycieli jak na przykład urozmaicać lekcje, by były ciekawe dla uczniów w mojej klasie. Moja praca w szkole zaś motywuje do poruszania tematów, związanych z edukacją dzieci Polaków, urodzonych poza Polską. Jestem matką dwóch córek, które urodziłam w Nowym Jorku i bardzo mi zależy, żeby znały polską mowę i potrafiły czytać, i pisać po polsku. Stąd też pomysł napisania wspólnie ze starszą córką książeczek dla dzieci. Pomysł napisania z Martą Kustek przewodnika po Nowym Jorku wynika z chęci pokierowania rodzin z Polski i mieszkających w USA, i wszedzie indziej, żeby zwiedzali metropolię również z uwzględnieniem poloników. Jestem nauczycielką w sobotniej szkole, żeby mieć wpływ na nauczanie innych dzieci, wykorzystując wszystko, czego dowiem się podczas pracy dziennikarskiej. Krótko mówiąc – następuje symbioza we wszystkim co robię.
– Portal Dobra Polska Szkoła to źródło informacji dla Polonii amerykańskiej. Według pani, jakim cechom portal zawdzięcza swoją popularność?
– Nasz portal istnieje od 5 lat i pisze o sprawach, które są bliskie sercu rodzinom Polaków w USA i także na całym świecie. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się co dzieje się w jakiejś polonijnej szkole, znajdzie u nas informacje na ten temat. Jeśli nie wie, gdzie wyjechać na weekend, wystarczy, że skorzysta z naszych reportaży. Jeśli waha się, czy warto wkładać dużo energii i trudu w naukę języka polskiego u swoich dzieci, znajdzie u nas inspirację. Mamy bogaty materiał filmowy i pisany o tych, którzy dzielą się swoimi radami i spostrzeżeniami jak to wygląda u nich w domu. Jeśli ktoś chce zaangażować się w promowanie polskości poza swoim domem, znajdzie u nas okazję, by włączyć się np. do Polonijnego Dnia Dwujęzyczności, który został oficjalnie proklamowanym świętem w życiu Polonii amerykańskiej w 2015 roku i mamy nadzieję, że wkrótce również na świecie. Nasz portal jest pomysłodawcą święta, które jest realizowane we współpracy z Fundację Edukacja dla Demokracji. W tym roku Polonijny Dzień Dwujęzyczności będzie obchodzony w trzeci weekend października. Zapraszamy włoskich Polaków i nie tylko, do współpracy. Na naszym portalu i na specjalnie temu poświęconym portalu www.PolishBilingualDay.com znajdują się praktyczne porady jak przeprowadzić takie święto. Zapraszamy do kontaktów z naszą redakcją redakcja@dobrapolskaszkola.com. Redakcja naszego portalu jest w częstych kontaktach ze swoimi czytelnikami, bo prowadzimy akcję „Cała Polonia czyta dzieciom”. Jeździmy też do szkół i polonijnych organizacji w ramach akcji „W naszym domu mówimy po polsku”, z której wyrosło święto Polonijny Dzień Dwujęzyczności. W minionym roku dzięki zaangażowaniu portalu, została otwarta pierwsza klasa dwujęzyczna z językiem polskim w nowojorskiej szkole publicznej. Gdy ktoś pierwszy raz wchodzi na nasz portal, od razu zauważy pozytywną energię, bo koncentrujemy się na budowaniu i wzmacnianiu więzi między Polonią. Jesteśmy zwyczajnie przydatni ludziom!
– Jakby pani opisała Polonię amerykańską? Jej cele wspólne, życie, marzenia?
– Namawia mnie pani do generalizowania. Polonia jest przede wszystkim mniej liczna. Posłużę się konkretnymi liczbami. Dane z 2000 i 2006 roku wykazują spadek liczby Polaków, przyjeżdżających z Polski, o blisko 8 procent np. w Nowym Jorku. Jako ciekawostkę podam, że do polskich korzeni przyznaje się ponad 211 tys. nowojorczyków, co wcale nie znaczy, że mówią po polsku. Ponieważ mniej przyjeżdża Polaków na stałe do USA, przywożąc ze sobą dobrą znajomość współczesnego języka polskiego i polskich tradycji, trzeba więcej włożyć troski w pielęgnowanie polskości u dzieci, urodzonych na ziemi amerykańskiej. Dlatego tak ważne jest, by rodziny, w których matka lub ojciec jest Polakiem, dbały, żeby w domu mówić po polsku i jeśli jest to możliwe, posyłać dzieci do weekendowych polskich szkół. Wielu Polaków o tym wie i podejmuje konkretne kroki w tym kierunku. Polonia jest bardziej wykształcona niż kiedykolwiek wcześniej. Według Amerykańskiego Urzędu Statystycznego (U.S Census) 38 procent Amerykanów polskiego pochodzenia ma wyższe wykształcenie, gdy średnia dla Ameryki wynosi 28.5 procent. Na to złożyły się lata pracy rodziców-imigrantów w pierwszym pokoleniu, którzy wykonywali prace fizyczne i dali swoim dzieciom możliwość wykształcenia się. Ostatnia duża fala imigracji z Polski w latach 80-dziesiątych 20 wieku, była wykształcona. Polonia radzi też sobie finansowo. Wyskakujemy o $ 12 tys. ponad medianę krajową, jeśli chodzi o dochód na jedną rodzinę. Mediana na jedną rodzinę polskiego pochodzenia jest prawie $62 tys. Z moich obserwacji wynika, że coraz mniej Polaków w metropolii nowojorskiej potrzebuje dużych imprez, które by je łączyły. Te imprezy bardziej przechodzą w spotkania. Polacy dosyć dobrze się asymilują i nie tęsknią za bardzo za sobą. Lokalne organizacje polonijne w małych ośrodkach spotykają się na ogół dwa razy do roku z okazji Wielkanocy i Bożego Narodzenia. Wyjątki stanowią organizacje, które potrafią przyciągnąć 200-300 osób na okolicznościowe bale. Weekendowe szkoły stają się oazami polskości. Ich rola jest coraz bardziej doceniana przez Polaków i tam właśnie kwitnie życie Polonii. Nie widzę jednak żadnego lidera Polonii, bo są tylko organizacje ze swoimi liderami na określonym terenie. Przydałby się lider dużego formatu, który byłby partnerem do rozmów z politycznymi organizacjami w USA. Chciałabym, żebyśmy byli wpływowi w polityce. Znam wielu szczęśliwych Polaków różnych profesji, którzy czują się w Ameryce jak w domu. Spełniają się w swoich zawodach. Na lata swojej złotej jesieni wielu przenosi się z metropolii nowojorskiej na Florydę. Podróżuje, gra w golfa i chodzi do kina. Żyje w miarę wygodnie do śmierci.
– Jak żyje się ten legendarny ‘sen amerykański’, za którym Polacy tęsknili przez lata? Czy nadal Ameryka to kraj, do którego warto emigrować?
– American Dream? Wszystko zależy od człowieka, czego on chce od życia w tym kraju, jakie są jego marzenia i czy je realizuje. Niedawno zapytałam amerykańskiego elektryka, który pracował u mnie w domu, co znaczy American Dream dla niego. Wybuchł śmiechem. „To już historia’ – odparł. Nie stać go na zapłacenie studiów dwójce dzieci, które muszą wziąć pożyczki na naukę. Ci młodzi ludzie skończą wyższą szkołę z poważnym zadłużeniem, które będą spłacać przez wiele lat. Założą rodzinę i kupią dom na raty, wezmą samochód na raty. Staną się więźniami swojego życia na kredyt. Oszczędności? Tzw. przeciętna amerykańska rodzina jest zadłużona tylko na kartach kredytowych na 8 tys. dolarów. Do tego trzeba doliczyć pożyczki na dom i na samochód. W takiej sytuacji finansowej nie można czuć, że American Dream się spełnia. Ale z drugiej strony, sami nakręcamy poprzeczkę potrzeb i zadłużenia. Chcemy jeździć na luksusowe wakacje, najlepiej samolotem, a nie samochodem, bo za męcząca podróż. Chcemy mieszkać w wielkich i luksusowych domach. Chcemy posyłać dzieci do klubów sportowych, za które trzeba płacić ciężkie pieniądze. Chcemy należeć do ekskluzywnych klubów golfowych. Chcemy coraz więcej mieć i szybko osiągać swoje materialne marzenia. To obecnie frustruje ludzi z klasy średniej. A czasami cytowane czasy naszych rodziców, to czasy, gdy owszem pracował tylko mężczyzna, a kobieta prowadziła dom, ale na wakacje rodzina wyjeżdżała samochodem i mieszkała w małym domu. Wystarczy popatrzeć na domy budowane w latach 50-dziesiątych i 60-dziesiątych, i porównać z budowanymi w ciągu ostatnich 10 lub 20 lat. Obecnie jest też duża grupa ludzi biednych, wiążących koniec z końcem, żeby zapłacić za jedzenie i dach nad głową. Wspieram organizację Poeple to People w Rockland, która jest bankiem żywności i z jej pomocy korzysta aż 14 tys. rodzin rocznie. A Rockland to nie jest biedne hrabstwo. Ci biedni chcą tylko żyć, dla nich American Dream jest nieosiągalnym konceptem. Mój American Dream, spełnia się, ale ja jestem imigrantką, dosyć racjonalną. Wielokrotnie słyszałam od Amerykanów, że ‘ lepiej znoszę przeszkody życiowe w Ameryce, bo jestem imigrantką i ciężej pracuję niż ludzie urodzeni w tym kraju’. Pyta pani, czy nadal warto emigrować do Ameryki? Każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie na to pytanie. Zapuszczanie korzeni w nowym, odległym od Polski kraju, ma swoją wysoką cenę, chociażby rozstania z rodziną i zmianę języka. Ameryka nie jest dla każdego, nawet jeśli oznacza polepszenie bytu finansowego.
– Plany i zamierzenia na 2016?
– Nasz portal będzie kontynuować wszystkie wspomniane wyżej projekty. Urodziły się też nowe pomysły, o których teraz nie chcę jeszcze rozmawiać, bo czekamy na odpowiedź z Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w sprawie grantów. Zapraszamy do współpracy z nami wszystkie ośrodki polonijne na świecie, szczególnie te, które zajmują się promowaniem języka polskiego i kultury polskiej. Chcemy jeszcze bardziej łączyć Polonię we wszystkich zakątkach świata, zgodnie z naszą ideą działania- Polak Polakowi przyjacielem!
Na zdjęciu Danuta Świątek -po lewej razem z Katarzyną Czyżycką. Zdjecie archiwum pryw.