Portal Polska.pl w nowej odsłonie

Categories: Aktualnie

portalOficjalny portal promujący nasz kraj Polska.pl jest od dziś dostępny w atrakcyjniejszej i bardziej nowoczesnej formie. Pokazuje Polskę współczesną i ludzi, którzy ją tworzą, ale także najważniejsze momenty w historii i tradycje interesujące dla obcokrajowców. Stronę prowadzi Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
– Nie nudzimy. Pokazujemy to, co w naszym kraju fascynujące, wyjątkowe i piękne. Przybliżamy Polskę poprzez historie ciekawych Polaków. Przede wszystkim tych, którzy tworzą i rozwijają nasz kraj dziś, ale nie zapominamy o tych, bez których Polski nie byłoby na mapach świata lub bez których nie byłaby ona dziś w Unii Europejskiej czy Sojuszu Północoatlantyckim – mówi minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Portal w uruchomionej w grudniu 2014 roku nowej odsłonie oferuje użytkownikom nie tylko bogate galerie fotograficzne czy informacje o najcenniejszych zabytkach Polski, ciekawych regionach czy ważnych wydarzeniach kulturalnych lub gospodarczych. Ma także użyteczne funkcje, które ułatwią poznawanie naszego kraju.

Artykuły z portalu Polska.pl opisujące interesujące miejsca, które internauta chce odwiedzić w naszym kraju, można dodać do swojego planu podróży, jak do sklepowego koszyka, a następnie opublikować w mediach społecznościowych lub wysłać mailem pozostałym uczestnikom wycieczki.

Dzięki kalendarzowi, który będzie rozbudowywany, użytkownicy w łatwy sposób sprawdzą, jakie wydarzenia czekają ich w czasie pobytu w Polsce.

W podręcznej „ szufladzie”, widocznej z prawej strony w każdym miejscu portalu w postaci wąskiego paska z ikonami, znalazły się linki do innych stron promujących polską kulturę, naukę czy biznes. Wszystko po to, by w jednym miejscu i pod łatwym do zapamiętania adresem – Polska.pl lub Poland.pl – internauci mogli poznać Polskę. Polska.pl chce być dla nich drogowskazem.

Portal prowadzony przez Wydział Portali Internetowych Biura Rzecznika Prasowego MSZ prezentuje treści w podziale na pięć podstawowych sekcji.

W „ Aktualnościach” widoczne są wszystkie artykuły i ostatnio opublikowane w serwisie. „ Poznaj Polskę” to szybkie spojrzenie na kraj, jego zwyczaje, święta czy najwybitniejszych przedstawicieli. Osiągnięcia w biznesie i gospodarce, a także nauce przybliża „ Biznes i nauka”. W dziale „ Turystka” serwis prezentuje m.in. atrakcje przyrodnicze i miejsca, gdzie warto aktywnie wypocząć. W „ Kulturze i sztuce” można zapoznać się z aktualnymi wydarzeniami artystycznymi, a także wybitnymi twórcami kultury XX i XXI wieku.

Serwis Polska.pl będzie rozbudowywany o kolejne ciekawe, bogato ilustrowane i multimedialne treści. Obecnie jest dostępny w polskiej i angielskiej wersji językowej. W 2015 roku planowane jest uruchomienie wersji rosyjskiej.

– Nowy serwis nie jest internetową encyklopedią o Polsce. Ma nie przytłaczać treścią i faktami. Zależy nam na tym, by jego użytkownik, który przeważnie wejdzie na tę stronę raz, maksymalnie kilka razy, zobaczył, że Polska to ciekawe miejsce i kraj, w którym dużo się dzieje, warto spędzić trochę czasu lub zainwestować – dodaje minister Schetyna.

Pierwsza odsłona portalu promującego Polskę prowadzonego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych powstała w 2004 roku pod adresem Polska.gov.pl/Poland.gov.pl. Kolejną uruchomiono w 2009 roku. W maju 2014 roku resort dyplomacji pozyskał atrakcyjne adresy internetowe Polska.pl i Poland.pl, wówczas też zaczął działać pod nimi portal promujący Polskę, jeszcze w starej szacie graficznej.

Nowa odsłona serwisu został przygotowana przez firmę Publicis. Serwis internetowy wspiera realizację misji MSZ, której ważnym elementem jest m.in. promocja Polski za granicą i pogłębianie wiedzy obcokrajowców o naszym kraju. Koszt modernizacji portalu wyniósł 122 tys. zł.

Marcin Wojciechowski
Rzecznik Prasowy MSZ

www.msz.gov.pl

Turystyka kulinarna, czyli Polska od kuchni

Categories: Aktualnie

Festiwal pierogów„Nie ma bardziej szczerej miłości niż ta do jedzenia” – pisał George Bernard Shaw. Wraz z rozwojem turystyki kulinarnej polska kuchnia coraz częściej trafia przez żołądek do serc przybyszów z zagranicy. Ale czy da się zrobić więcej, żeby świat wiedział, że warto zasiąść do stołu właśnie w Polsce? I co łączy dwór cesarza Japonii z legendarnymi The Rolling Stones?

– Turyści kulinarni jeżdżą poznawać różne miejsca od kuchni w sensie dosłownym, traktując to jako element szeroko rozumianej atrakcyjności kulturalnej. To osoby, dla których pierwszy motyw każdej podróży to właśnie kulinaria. Ale jest też ogromna rzesza turystów kulinarnych niejako przy okazji; w naszym społeczeństwie są już teraz zdecydowaną większością – badania pokazują, że prawie trzy czwarte Polaków bierze pod uwagę jakość regionalnej kuchni przy wyborze miejsca na wakacje – mówi PAP Hubert Gonera, członek rady programowej konsorcjum Polskie Szlaki Kulinarne, dyrektor zarządzający firmy Landbrand.

Czym zachęcać turystów do poznawania Polski od kuchni? W porównaniu z krajami Europy Zachodniej mamy lepszy produkt bazowy – atutem Polski jest stosunkowo wolne od chemii i nisko uprzemysłowione rolnictwo. Nasze gospodarstwa są mniejsze i bliższe uprawom ekologicznym niż w Europie Zachodniej. Mamy też równie dobrych jak za granicą szefów kuchni, a przy tym cztery razy niższe ceny – wylicza Gonera. Zapowiada, że w 2015 r. ruszy adresowany przede wszystkim do obcokrajowców portal Eatpoland.org, który będzie promować polską turystykę kulinarną.

Znana jest fascynacja Japończyków Fryderykiem Chopinem, ale mało kto wie, że poszukują oni w naszym kraju także innych pamiątek. Z kulinariów jest to… żurek instant. Jak opowiada PAP Barbara Tekieli, dyrektor Stołecznego Biura Turystyki, fanem żurku okazał się członek japońskiej rodziny cesarskiej książę Takamado. Spróbował go w Krakowie, gdzie uczestniczył w otwarciu Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. A że Japończycy przywiązują niesamowitą wagę do zwiedzania miejsc związanych ze znanymi postaciami z ich kraju, także tych, które odwiedzała rodzina cesarska, to polski żurek okazał się znakomitą pamiątką.

Polską kuchnię zna perkusista legendarnej grupy Rolling Stones, który razem z żoną regularnie przyjeżdża do Janowa Podlaskiego na aukcje koni arabskich. Zatrzymują się wówczas w pensjonacie Uroczysko Zaborek sąsiadującym ze stadniną. – Wszystkich gości karmimy naszą lokalną kuchnią. Charlie Watts i jego żona są wegetarianami, szczególnie lubią u nas jeść pierożki z serem i rodzynkami, specjał naszej szefowej kuchni. Teraz nazywają się już u nas „pierożki Rolling Stones” – mówi nam Arkadiusz Okoń, właściciel pensjonatu.

Nasze pierogi zna jeden z najlepszych centrów w historii NBA Shaquille O’Neal, który początkowo mylił je z… kiełbasą, ale z błędu wyprowadził go Marcin Gortat – nasz człowiek w amerykańskiej lidze koszykówki. Pomyłkę O’Neal’a opisały media, a amerykańska telewizja TNT zaprosiła do studia konsula honorowego RP w Atlancie, który sprezentował wyraźnie zadowolonemu Shaqowi polskie pierogi, krokiety i piwo. Pierogi nie dotrwały do końca programu…

A czy jako Polacy jesteśmy kulinarnymi patriotami? – Jeszcze nie, trzeba nad tym pracować – uważa Gonera. Jak podkreśla, częściowo wynika to z niewiedzy – mało który Polak wie chociażby, że produkowany w Wielkopolsce olej rydzowy ma więcej kwasów omega-3 niż ryby albo że jesteśmy największym w Europie producentem gęsiny czy też, że Polska ma największe w Europie tradycje jedzenia ryb słodkowodnych.

Mimo ogromnego potencjału polskich kulinariów na rynku turystycznym wciąż brakuje kompleksowych pakietów pobytowych, których tematem przewodnim byłoby odkrywanie nowych smaków. A warto pamiętać, że turystyka kulinarna to wymierne korzyści ekonomiczne. Z danych International Culinary Tourism Association wynika, że turyści kulinarni wydają średnio 1200 dolarów na podróż, z czego 36 proc., czyli 425 dolarów na kulinaria. Zbadano nawet, że aż 12 procent Amerykanów podróżuje głównie po to, by popróbować miejscowego jedzenia. Z kolei do Włoch na specjalne wakacje z kursem gotowania przyjeżdża ok. 5 mln turystów z zagranicy.

Polskę odwiedziło w 2013 r. około 15,8 mln turystów – to blisko 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Trudno ocenić, jak wielu z nich to właśnie turyści kulinarni, ale warto zachęcać, by spróbowali lokalnych smaków.

Eksperci przekonują, że turystami, którzy przyjeżdżają smakować Polskę, w zdecydowanej większości nie są dziś wcale Polonusi, którzy przed laty opuścili ojczyznę lub ich potomkowie. – Od tego się zaczęło, ale dzisiaj może tylko w przypadku Stanów Zjednoczonych proporcja jest 50:50. Ze Skandynawii przyjeżdżają do nas rdzenni Szwedzi czy Norwegowie, którzy zajadają się naszym tatarem i stekami. To są dla nich delicje – zapełniają restauracje nad Motławą i wyjadają całą wołowinę – opowiada Hubert Gonera.

– Zapomnijmy o tzw. turystach sentymentalnych, odejdźmy od mitu Polski atrakcyjnej tylko dla Niemców z terenów Mazur i Śląska – przekonuje w rozmowie z PAP socjolog dr Piotr Geise, który przez wiele lat był dziennikarzem w Niemczech. Namawia, aby skoncentrować się raczej na nowym turyście z Niemiec: młodym, współczesnym emerycie z pokolenia Joschki Fischera, studenckiej rewolty z 1968 r., posthippisów.

– Zaprośmy Niemców choćby do naszych lokalnych browarów albo na winobrania do winnic w Lubuskiem, na Podkarpaciu czy w Małopolsce. Częstujmy ich dziczyzną, rakami, przełamujmy pokutujący nadal stereotyp o brudnych polskich rzekach. Szukajmy prostych, niewydumanych pomysłów, bo w turystyce kulinarnej najważniejsza jest autentyczność – radzi Geise.

Opowiada o biurze podróży spod Stuttgartu, które od ponad 10 lat ma statek na jednym z jezior mazurskich. Przyjeżdżają tam Niemcy w wieku 40-50-lat, którzy nocują na statku, a rano wyruszają na całodniową wyprawę rowerami. W tym czasie statek przemieszcza się za nimi. Załoga łowi ryby, zbiera pokrzywy, z których kucharz robi zupę. W socjologii nazywamy to zaglądaniem za kulisy: goście widzą, że jedzenie rzeczywiście pochodzi stamtąd, jest naturalne. I są zachwyceni.

A czym zainteresować mieszkańców południowej Europy? Z badań przeprowadzonych przez Polskie Stowarzyszenie Turystyki Kulinarnej wynika, że Hiszpanie i Włosi są pod dużym wrażeniem polskich zup: ich różnorodności i konsystencji. Doceniają też pierogi, kiełbasy, kabanosy, nalewki, piwa, ryby wędzone oraz kaczki – wylicza w rozmowie z PAP prezes PSTK Marcin Sekida. Południowcy zwracają uwagę na wystrój restauracji i standard serwisu, wysoko oceniają pod tym względem polskie lokale.

Klienci Małgorzaty Rose, urodzonej we Wrocławiu szefowej biura podróży Poland Culinary Vacations z Florydy, to przede wszystkim prawnuki i kolejne pokolenia Polaków, którzy wyemigrowali do Ameryki. Ale to nie wszystko, bo są nimi także smakosze bez polskich korzeni, którzy zwiedzają cały świat od strony kuchni.

– Jeżdżą z nami całe rodziny: dzieci, rodzice, dziadkowie. Najstarszy klient miał 82 lata. Większość zaczyna zwiedzać Polskę od Krakowa i Małopolski, ale są też i tacy, którzy „odważyli się” na mniej znane regiony, jak Dolny Śląsk czy Pomorze. Goście są zdumieni naszą polską gościnnością, szczególna atrakcja to zawsze gotowanie razem z polskimi gospodyniami. Amerykanom szczególnie smakują polskie pierogi, zupy – barszcz i chłodnik – ale też chleb, wędliny, surówki, jagnięcina, ryby, nalewki i wódki – opowiada Rose.

Polska chce się promować także pod kątem turystyki kulinarnej na przyszłorocznych Międzynarodowych Targach Turystycznych w Berlinie. – Planujemy, we współpracy z konsorcjum Polskie Szlaki Kulinarne, położyć duży nacisk na kulinaria. Pracujemy nad tym, roboczo nazwaliśmy tę część naszego stoiska „Wyspą kulinarną” – zapowiada w rozmowie z PAP Dorota Zadrożna z Polskiej Organizacji Turystycznej. Targi ITB w Berlinie zaplanowano na 4-8 marca 2015 r., mają w nich uczestniczyć wystawcy ze 180 krajów.

Marta Tumidalska, Polska Agencja Prasowa
zdjęcie: [Kraków, 10.08.2013. XI Festiwal Pierogów odbywa się 10 bm., na Małym Rynku w Krakowie. Podczas tegorocznej edycji festiwalu, w konkursie na najsmaczniejsze pierogi bierze udział 14 restauracji. Wyroby będą oceniane zarówno przez degustujących jak i jury związane z branżą gastronomiczną.
PAP / Jacek Bednarczyk

Rozmowa z G.Turnałem o jego nowej płycie.

2 Festiwal Pamiêci Andrzeja Zauchy "Serca Bicie"Nowa płyta Grzegorza Turnaua „7 widoków w drodze do Krakowa” to cykl piosenek i tematów instrumentalnych, inspirowany odkrytymi w pałacu Mieroszewskich w Krakowie freskami z połowy XIX w. O inspiracji i Beatrycze w swojej muzyce opowiada Polskiej Agencji Prasowej.

PAP: Nazywa pan swój nowy album bardzo pięknie suitą podróżną. Tym razem nie chodzi o dalekie podróże, lecz zaledwie w okolice podkrakowskie; na czym zatem polega urok tych niedalekich podróży?

Grzegorz Turnau: Nie traktowałbym tego zbyt dosłownie. Malowidła ścienne, które były bezpośrednią inspiracją, nie są tu ilustracjami do przewodnika turystycznego. Są tylko pretekstem do odwiecznych, i dosyć męczących, rozważań o tym, czym jest podróż, czym jest życie, czym jest sen. Proszę mi wierzyć, w Grodzisku czy Tyńcu bywam nie częściej niż w Chicago czy Toronto.

PAP: Malarstwo zainspirowało muzyka, to prawdziwa korespondencja sztuk?

Grzegorz Turnau: Blisko 10 lat temu, podczas remontu w starym krakowskim domu przy ulicy Św. Marka zostały odkryte na ścianach dekoracje malarskie z drugiej połowy XIX wieku. Malowidła przedstawiają idylliczne widoki okolic podkrakowskich z ich ważnymi siedzibami takimi jak Tenczyn, Ojców czy Tyniec. Jest ich siedem i tworzą pewien cykl. Pomyślałem, że mógłby on zostać przetłumaczony na suitę muzyczną. I tak powstała ta płyta.

PAP: Nagrano na niej trzynaście utworów. Autorem większości tekstów jest poeta Bronisław Maj, ale jest też wiersz Horacego w przekładzie Zygmunta Kubiaka i – zwanego Horacym północy – Macieja Sarbiewskiego, a także jeden tekst pana autorstwa. Jest pan również również autorem wszystkich kompozycji, aranżacji i producentem albumu.

Grzegorz Turnau: Teksty Maja sprawiają, że błaha z pozoru historyjka malarsko-muzyczna zyskała drugie dno: jest próbą refleksji nad więzią z poprzednimi pokoleniami i niepozbawioną czarnego humoru suitą podróżną. Jak mawia Bronek Maj, „nie mam już 46 lat”, więc mogę sobie pozwolić na takie melancholie.

PAP: Pan, taki „krakowski” tym razem ku podkrakowskim okolicom kieruje swoją uwagę i serce.

Grzegorz Turnau: To nie jest płyta o Krakowie. Kraków istnieje tu jako miejsce, do którego nigdy się nie dociera, pełni trochę rolę utraconego raju, a może nierealnej, arkadyjskiej krainy, ku której można jedynie dążyć. To są widoki „w drodze” do Krakowa, a nie widoki z Krakowem w tle.

PAP: Ładny tytuł wybrał pan dla swego albumu „7 widoków w drodze do Krakowa”, choć ta siódemka jest intrygująca, siedem, a dlaczego nie dziesięć widoków?

Grzegorz Turnau: Ten tytuł jest w pewnym sensie cytatem z Leszka Aleksandra Moczulskiego, który 20 lat temu wydał tom pt. „70 widoków w drodze do Wenecji”. Leszek się zgodził, abym tę melodię słów zapożyczył. A dlaczego nie dziesięć? Aż tak daleko się nie wybieram.

PAP: W wielu utworach gościnnie śpiewa Dorota Miśkiewicz…

Grzegorz Turnau: Bardzo ważną postacią jest Dorota. Swoim śpiewem, pełni ona rolę przewodniczki. Trochę jak Beatrycze, trochę jak Leukonoe.

PAP: Pan jako muzyk często wyjeżdzający w trasy koncertowe musi być jednak pogodzony z podróżowaniem? Czy Pan lubi ten stan „bycia w podróży”.

Grzegorz Turnau: Bardzo nie lubię, nigdy zresztą nie lubiłem. Od wielu lat walczę ze swoją naturalną skłonnością do nieopuszczania stałej siedziby. Mam świadomość tej ułomności i dlatego większość życia spędziłem na zmuszaniu się do różnych – związanych z moją działalnością – przykrych zadań. Można powiedzieć, że wagabunda, wajdelota, truwer, turold (pamiętam tę wyliczankę z liceum) powinien mieć podróż we krwi. A więc – nie jestem nomadą, nie jestem bardem. Nauczyłem się tego – po prostu. Może pomógł mi w tym gen kierowcy? Od dziecka uwielbiam samochody.

PAP: Do jakich miejsc pan podróżował ze swoją muzyką?

Grzegorz Turnau: To już kilkadziesiąt lat, więc sporo było tych miejsc. Co ciekawe – nigdy nie byłem w Skandynawii. Zacząłem – dzięki Piwnicy pod Baranami – od zwiedzania Europy, jeszcze w latach 80. Potem klasyczne trasy – Stany, Kanada. No i wiele europejskich miast. Ale – proszę mi wierzyć – nie mam aspiracji do uczestniczenia w życiu kulturalnym wszystkich kontynentów. Moje piosenki są mocno osadzone w języku polskim, nie sądzę, by mogły się sprawdzić w przekładzie na angielski czy japoński. Była u mnie niedawno telewizja chińska. Jeździli za mną przez trzy dni. Rozmawialiśmy, filmowali mnie na rowerze, w samochodzie, nad Wisłą, w Poznaniu. I potem słuch po nich zaginął. Przyjąłem to z ulgą.

PAP: Płyta „7 widoków w drodze do Krakowa” ma podwójną dedykację: pamięci Janiny Garyckiej i Piotra Skrzyneckiego oraz Luli i Mariuszowi Pędziałkom. Czy może pan powiedzieć więcej o postaciach ku którym pan kieruje te dedykacje?

Grzegorz Turnau: Dedykacja dla Pędziałków jest oczywista – to oni odkryli malowidła, a on jest wybitnym oboistą, grającym w moim zespole. A jeśli chodzi o Janinę i Piotra… Do cyklu „7 widoków…” włączyłem utwór, który kiedyś był śpiewany przez zespół Piwnicy w spektaklu „Silviludia albo niedole Wazów”. Była to tzw. śpiewogra, oparta na starych kronikach i rozmaitych historycznych źródłach, opracowana przez Janinę Garycką – szarą eminencję Piwnicy i najbliższą przyjaciółkę Piotra. Ten hymn – „Wieśniacze życie” – nigdy nie został przyzwoicie nagrany. Pomyślałem, że „7 widoków…” to dobre miejsce na jego utrwalenie, zwłaszcza że mówi o zaletach sielskich okolic i o „cierniach” samego Krakowa. Wszystko to ma znaczenie symboliczne – dla mnie to utwór o dzieciństwie („wieśniacze życie”) i świecie dorosłym („królów purpura”). Pomyślałem, że uśmiechnę się tą piosenką – po latach – do dobrych duchów mojej młodości – Janiny i Piotra.

Rozmawiała Anna Bernat, Polska Agencja Prasowa

Grzegorz Turnau (1967) – pianista, wokalista, kompozytor i aranżer pisze i wykonuje piosenki od ponad trzydziestu, a nagrywa je od ponad dwudziestu lat. Ukazało się piętnaście solowych albumów z jego muzyką pisaną do wierszy różnych autorów, a także do jego własnych tekstów.

Jest także autorem muzyki do kilkudziesięciu spektakli teatralnych, programów telewizyjnych i filmów. Otrzymał dziewięć „Fryderyków” – nagród polskiej fonografii. Artysta prowadzi bardzo intensywną działalność koncertową, występując solowo, w duetach, składach kameralnych i z własnym zespołem.

W nagraniu płyty „7 widoków w drodze do Krakowa”, której premiera jest 28 listopada, wokaliście i pianiście towarzyszyli: Mariusz Pędziałek – odkrywca fresków – na oboju, Robert Kubiszyn na akustycznej gitarze basowej, Cezary Konrad na perkusji, Robert Majewski na trąbce, a także Śląska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Michała Nesterowicza. Zaplanowana jest też trasa koncertowa.
foto PAP / Maciej Rozwadowski