Tuwim swoje poezje i wiersze pisał dawno temu. Wtedy, kiedy żył, na określenie pewnych rzeczy, przedmiotów, a nawet sytuacji, używano innych słów, niż dziś, ponieważ język się zmienia wraz ze zmieniającym się światem. To tak jak ty, dorastasz i potrzebujesz nowej kurtki, bo ta z zeszłego roku jest już na Ciebie za mała…Tak samo dzieje się ze słowami, nazwami dopasowują się do zmieniającej się rzeczywistości.Słowo, „surdut” to taki rodzaj marynarki! A piec dawniej był wielkości szafy,wyłożony kafelkami i paliło się w nim węglem lub drewnem!
Biega, krzyczy pan Hilary:
„Gdzie są moje okulary?”
Szuka w spodniach i w surducie,
W prawym bucie, w lewym bucie.
Wszystko w szafach poprzewracał,
Maca szlafrok, palto maca.
„Skandal! – krzyczy – nie do wiary!
Ktoś mi ukradł okulary!”
Pod kanapą, na kanapie,
Wszędzie szuka, parska, sapie!
Szuka w piecu i w kominie,
W mysiej dziurze i w pianinie.
Już podłogę chce odrywać,
Już policję zaczął wzywać.
Nagle zerknął do lusterka…
Nie chce wierzyć… Znowu zerka.
Znalazł! Są! Okazało się,
Że je ma na własnym nosie.
Tekst © Copyright by Fundacja im. Juliana Tuwima i Ireny Tuwim, Warszawa 2006