Tam, gdzie mieni się morze nad Zatoką Sorrento stoi Grand Hotel Excelsior Vittoria. Ze starego tarasu – hotel w tym roku obchodzi swoją 181 rocznicę istnienia – rozciąga się widok na zatokę. Właśnie w tym miejscu w 1986 roku boloński piosenkarz Lucio Dalla napisał słowa i skomponował muzykę do piosenki pt. „Caruso”. Później pieśń tę wykonywał nawet sam Pavarotti. W słynnym utworze Dalla zamyka w słowa ostatnie godziny z życia śpiewaka.
Enrico Caruso urodził się w 1873 roku w neapolitańskiej rodzinie jako osiemnaste dziecko i pierwsze, które przeżyło. Miał później trzech młodszych braci. Młody Enrico zaczął śpiewać w kościelnych chórach i szybko odkryto jego niezwykłe umiejętności wokalne. W owym czasie nosił pseudonim „Carusiello”.
Matka umarła, gdy artysta miał 15 lat. Ojciec wyrzucił go z domu, gdy się dowiedział, że syn zostawił pracę w zakładzie samochodowym, aby poświęcić się muzyce i śpiewaniu. Po latach Caruso ten epizod wspominał tak: „Wtedy często byłem głodny, ale nigdy nie zdarzyło mi się być nieszczęśliwym”.
Sławę zyskał mając 25 lat, w 1898 roku, po występie w operze „Fedora”, autorstwa Umberto Giordano, a w Nowym Jorku debiutował w 1903 występując Rigoretto Verdiego. W Ameryce śpiewał przez 18 sezonów, 607 razy pojawił się na scenie w 37 różnych produkcjach. W kraju został okrzyknięty królem tenorów. Był pierwszym śpiewakiem, który zaczął nagrywać swoje partie na płytach gramofonowych.
Caruso był sławny, lubiany, sowicie opłacany, ale nie zabrakło w jego życiu dramatów. Spotkały go groźby ze strony mafii amerykańskiej, zdradziła go ukochana kobieta, miał poważne problemy ze zdrowiem – cierpiał na choroby płuc. Umarł w 1921 roku, w wieku 48 lat. O swoim życiu mawiał: „Mam ciężki los, ale ci, którzy nie są mocno doświadczani przez życie, nie mogą śpiewać”. Enrico Caruso został okrzyknięty królem tenorów.
Radio Klik proponuje wysłuchanie jednej z arii Carusa oraz piosenki Lucio Dalli pt. „Caruso” wraz z polskim przekładem tekstu.
Lucio Dalla, Caruso
| Tam, gdzie mieni się morze i wieje silny wiatr, na starym tarasie tuż nad Zatoką w Sorrento, mężczyzna obejmuje dziewczynę, dopiero co ukoił płacz, odchrząknął, od nowa zaczyna pieśń:Tak bardzo kocham cię, tak bardzo, bardzo kocham, wiesz to już jak łańcuch jest który rozpuszcza w żyłach krew.Gdzieś w oddali ujrzał światła na morzu, zamarzył o nocach w Ameryce, ale były to tylko lampy na kutrze i na wodzie biały ślad po łódce. Wyczuł ból w muzyce, wstał od fortepianu, lecz gdy zobaczył księżyc zza chmur wychylony, nawet śmierć wydała mu się słodsza. Popatrzył w oczy dziewczyny, te oczy zielone jak morze potem, nagle spłynęła łza, on uwierzył, że w niej utonie.Tak bardzo kocham cię, tak bardzo, bardzo kocham, wiesz to już jak łańcuch jest który rozpuszcza w żyłach krew.To potęga liryki każdy dramat obraca w fałsz, przy odrobinie makijażu i mimiki kimś innym pozwala się stać. Lecz dwoje oczu, które na ciebie patrzą blisko i tak głęboko sprawia, że zapominasz słowa, że gubisz myśli. I tak wszystko zmalało O tak, to życie się kończy, Tak bardzo kocham cię, przekład z języka włoskiego Magdalena Maria Kubas
|