Audio lektura: Maria Konopnicka Parasol


parasolTym razem przygotowaliśmy dla Was wspaniały utwór polskiej poetki Marii Konopnickiej. Pragniemy przedstawić Wam historię Julki i Janka i ich przygodę z parasolem. Ponadto chcemy zwrócić Wam uwagę na takie słowne perełki z dawnej polszczyzny, które występują w poezji, jak: „sprawić sobie coś”, czyli kupić lub „cap za niego” w znaczeniu chwycić go, zdobyć albo wyrażenie „pełni animuszu”- dumni, zadowoleni. Łatwo sobie wyobrazić tę młodą, przebraną za dorosłych dziatwę, dumnie kroczącą z ganka w ogród, a potem w pole w poszukiwaniu przygód. Ganek to kolejne „antyczne” słowo… Wiersz został wydany w 1922 roku.

Wiersze innych polskich poetów przygotowane specjalnie dla Was, znajdziecie w rubryce Dziecinnie.

Macie ochotę odmalować minę wuja na widok zniszczonego parasola? Czekamy na Wasze dzieła! Narysujcie je dowolną techniką i poproście rodziców, aby Wam pomogli zdobić zdjęcie rysunków i prześlijcie je do nas na adres: redakcja@radio.edytagawrys.pl

Czekamy na Wasze dzieła!

Kliknij poniżej, aby posłuchać!

 

PARASOL.
Wuj parasol sobie sprawił.
Ledwo w kątku go postawił,
Zaraz Julka, mały Janek,
Cap za niego, smyk na ganek.
Z ganka w ogród i przez pola
Het, używać parasola!

Idą pełni animuszu:
Janek zamiast w kapeluszu,
W barankowej ojca czapce,
Julka w czepku po prababce,
Do wiatraka pana Mola!…
A wuj szuka parasola.

Już w ogrodzie żabka mała
Z pod krzaczka ich przestrzegała:
— Deszcz! deszcz idzie! Deszcz, deszcz leci!
Więc do domu wracać, dzieci!
Mała żabka, ta, na czasie
Jak ekonom stary, zna się,
I jak krzyknie: deszcz! — to hola!
Trza tęgiego parasola!

Lecz kompanja nasza miła
Wcale żabce nie wierzyła.
— Niech tam woła! Niech tam skrzeczy!
Taka żaba!… wielkie rzeczy!
Co nam wracać za niewola!
Czy nie mamy parasola?

Wtem się wicher zerwie srogi.
Dzieci w krzyk, i dalej w nogi…
Szumią trawy, gną się drzewa,
To już nie deszcz, to ulewa;
A najgorsza teraz dola
Nieszczęsnego parasola.

W górę gną się jego żebra,
Deszcz go chlusta, jakby z cebra,

Pękł materjał… Aż pod chmury
Wzniósł parasol pęd wichury.
Darmo dzieci krzyczą: Hola!
Łapaj! Trzymaj parasola!

Nie wiem, jak się to skończyło,
Lecz podobno niezbyt miło;
Żabki o tem może wiedzą,
Co pod grzybkiem sobie siedzą;
— Prosim państwa, jeśli wola,
Do naszego parasola! —


Leave a reply