Długo czekaliśmy na dzień ogłoszenia kanonizacji. Kiedy padła data 27 kwietnia 2014, oczekiwanie zamieniło się w nadzieję na spotkanie.
Do Rzymu jechałam z grupą z Modeny. Wyjazd nocą z soboty na niedzielę. Do stolicy Włoch dotarliśmy o 4 nad ranem. Miało padać i wszystko wskazywało, że tak będzie: ciemne niebo, dosyć chłodny poranek. Autobusem przybyliśmy do centrum miasta, a wyznaczonym miejscem dla naszej grupy był plac przed bazyliką Santa Maria Maggiore. Trzeba było przejść jeszcze około 2 km i ten spacer robił wrażenie – po drodze spotkaliśmy wyłącznie Polaków! Później ktoś powiedział: „Dzisiaj w Rzymie mówi się tylko po polsku”.
Na placu Santa Maria Maggiore, z widokiem na wejście do kościoła ustawiony był telebim, a jego obecność upewniła nas, że dotarliśmy we właściwe miejsce. Była 5 nad ranem. Pomimo zapowiedzi meteorologicznych o bardzo złej pogodzie, niebo zaczęło się rozjaśniać. Byliśmy pierwszą przybyłą grupą. Przed nami godziny oczekiwania. Wszyscy byli w dobrym nastroju. Powoli plac zaczął sie zapełniać, głównie Polakami. W mojej grupie, niewiele ponad 20 osób, było dwóch księży, Polak i Włoch.
Uroczystości rozpoczęły sie o 10. Jak niegdyś nasz papież pielgrzymował, przybywał na spotkanie z nami, tak teraz my przybyliśmy do Rzymu na spotkanie z nim. Było to prawdziwe spotkanie. Chociaż na ekranach telebimów zobaczyliśmy papieża Franciszka, wiedzieliśmy ze jest obecny i ten drugi, na którego czekaliśmy, Jan Paweł II. I również mniej przez nas znany Jan XXIII. Po wygłoszeniu przez papieża Franciszka wstępnych słów otwierających uroczystość i ogłoszeniu świętości dwóch papieży, w skupieniu i modlitwie przeżywaliśmy to spotkanie w ciągu całej Eucharystii. Byliśmy oddaleni od placu św. Piotra, ale jednocześnie byliśmy tam obecni. Odczuwaliśmy, że kanonizacja dwóch papieży, Jana Pawła II i Jana XXIII, nie jest przypadkowa, że coś łączy te postacie. Trudne czasy, w których dane im było żyć i wielkie dzieła przez nich dokonane.
Nie było mowy o zmęczeniu. W radości trwaliśmy podczas Eucharystii. Myślę, że to nie było ostatnie spotkanie. Jana Pawła II możemy spotkać w modlitwie. On chce być z nami, a my zwracajmy sie do niego z naszych sprawach. Tak, jak za życia, gdy nigdy nas nie zawiódł i mieliśmy poczucie jego bliskości w najtrudniejszych chwilach. Potrafił pocieszać, rozweselać, śmiać się, a jednocześnie rozumieć ból i cierpienie. To poczucie wspólnoty w modlitwie, ten wyjazd niech będą małym hołdem złożonym dwóm wielkim świętym.
Lucyna, była nauczycielka, od wielu lat pracuje w Modenie. Długo zajmowała się organizacją życia Polonii w tym mieście.
Refleksje spisała Magdalena Maria Kubas