Bimber… literacki!


thumb_637_okladka_sredni

Jakub Wędrowycz – osiemdziesięciolatek z Wojsławic, nieobliczalny egzorcysta-amator, kłusownik. Lubelszczanin z domieszką kozackiej krwi… Co może mieć wspólnego z bimbrem? Jakub nie czyta dobrze tych literek, co ich uczyli już po carze, ale zna starocerkiewnosłowiański, który pomaga mu przenieść się w czasy, gdy o każdej porze dnia i nocy w szynku można było dostać osiodłanego konia, by szybko dotrzeć do Warszawy. Konie za cara drogie, ale nie ma lepszego rozwiązania na „palące problemy współczesności” – w tym ostatni pekaes do Chełma, który już odjechał i zepsuty wiecznie motor. Jakub, który w telewizyjnym talk show w Polsacie wygląda na wioskowego przygłupa ze zbyt silnym wschodnim akcentem, z każdej nawiedzonej fabryki notesów wypędzi dżina żyjącego w perskim dywanie. Właśnie Jakub Wędrowycz jest najbardziej znanym bimbrownikiem naszej obecnej literatury! To prawda, życie bimbrownika bywa ryzykowne: czasem „układ planet sugeruje niebezpieczeństwo wybuchu aparatury” do destylacji. Innym razem nieuważny policjant podczas poszukiwań podziemnej cysterny na bimber nieopatrznie wyrzuci niedopałek papierosa do studni pełnej… bimbru! Podobne skutki mają eksperymenty z „jagodzianką na kościach” (no, zgadujcie co to!), do której należy powoli wlewać kroplówką wybielacz Ace….
Nawet jeśli kartoflany samogon czasem wychodzi mętny, zawsze towarzyszy on naszemu bohaterowi w poręcznej butelce po wodzie mineralnej. Jedno jest pewne: jeśli musicie telepatycznie wezwać egzorcystę, najpierw pomyślcie o odpowiednim wyposażeniu barku: Johny Walker jest kiepsko destylowany dla Jakuba Wędrowycza.

Polecamy lekturę „Kronik Jakuba Wędrowycza” Andrzeja Pilipiuka, wyd. Fabryka Słów, 2001. Powyżej okładka ostatniego nakładu zbioru opowiadań (2012).


Leave a reply